Dlaczego moje dziecko zachowuje się jak terrorysta?

person-906895_1280

Wiele osób nie radzi sobie z zachowaniem swoich dzieci. Często dziecko jak terrorysta egzekwuje to co uważa, że mu się od rodziców należy. Ukochana pociecha nie słucha rodziców. Stała się roszczeniowa i nieznośna do tego stopnia, że rodzic czuje się bezradny i sterroryzowany. Bardzo przykre w takich sytuacjach jest to, że zdarza się to w przypadku nawet małych, wręcz kilkuletnich dzieci.

Zapewne wielu rodziców zadaje sobie pytania: Jak to się mogło stać? Czy jestem złym rodzicem? Szuka na nie odpowiedzi często korzystając z pomocy psychologa. A problemy z dziećmi były, są i będą. Rodzice niechętnie przyznają się do tego, że im trudno i tracą kontrolę nad swoim dzieckiem. Obwiniają się i problemy wychowawcze traktują jako osobistą porażkę. Przeżywają frustrację, bo robią wszystko, by zapewnić dziecku, to, czego ono potrzebuje. A nawet to, czego nie potrzebuje, ale fajnie, żeby miało. Syn, czy córka, przyjmuje to, ale bez wdzięczności, bez poszanowania trudu rodziciela. Rodzicom trudno przyznawać się do bezradności czy lęku, który przeżywają, przed innymi ludźmi. Pewnie nie jest to łatwe nawet przed samym sobą. A badając postawy społeczne, można zaobserwować, że są tacy, którzy mówią o tym, że zdarzają się trudne chwile, oraz tacy, którzy kłamią. Nikt przecież nie chce być źle postrzegany i terroryzowany, czy szantażowany przez małoletniego. Roszczeniowe dziecko domaga się spełnienia obietnicy tu i teraz, mimo że nie jest to możliwe w danym momencie. Krzyczy, tupie nogami, zarzuca brak troski o nie. Zatroskanemu rodzicowi serce pęka, bo kocha i robi tak wiele dla córki/ syna. Relacja psuje się, bo zakamarki serca wypełnia niechęć, złość, a może i nienawiść. Rodzice, chcąc być wspaniałymi, pozwalają, by to dziecko decydowało. Sprawy krążą wokół niego i ono się do tego przyzwyczaiło.

Dyktatorem nie stało się w ciągu jednego dnia. Był to proces, którego przebieg umknął uwadze opiekuna. Już od samego początku, gdy maleństwo pojawia się w domu, rodzice często traktują je jak króla, a potrzeby rodziców schodzą na dalszy plan. I nie było by to dziwne, gdyby nie kontynuowali tego zachowania pieczołowicie przez kolejne lata życia swojego potomka. Dzieci, nie nauczone obowiązków, a otrzymujące wszystko, czego chcą, poproszone o przysługę, czy zrobienie czegoś dla wspólnego dobra rodziny, reagują negatywnie. Nie będą sprzątać, wynosić śmieci, układać ubrań w szafie, a nawet dbać o swoje lekcje i prace domowe. Zareagują może nawet agresywnie, zrobią awanturę, by postawić na swoim. Nic więc dziwnego, że takim zachowaniem wyprowadzą ojca, matkę z równowagi. Wojna domowa gotowa. Jak ją zażegnać? Jak wyjść z opresji?

Rodzic jako ten odpowiedzialny i rozsądny, musi nauczyć się radzić z emocjami i traktować dziecko podmiotowo, a nie przedmiotowo, jak choćby złośliwego potwora z kreskówki. Dziecko ma prawo pozłościć się i wykrzyczeć, ale drodzy rodzice nie muszą i nie powinni od razu się mu podporządkowywać. Ważna jest ta rola opiekuna, który jest obok, który potrafi poczekać, aż dziecko się uspokoi i poczuje bezpiecznie. Wiele jest przyczyn tego, że w naszym domu rośnie terrorysta, ale pierwszą i najpoważniejszą jest brak jakichkolwiek granic. Dziecko musi wiedzieć, co mu wolno, a czego nie. Wychowawcy z doświadczenia potwierdzają, że granice dają poczucie bezpieczeństwa. Jednak w naturze dzieci mają ciekawość, która często prowadzi też do sprawdzania, co jest poza granicami, jak zachowają się opiekunowie, gdy posuną się za daleko.

Gdy nie mamy siły ciągle pilnować tych granic, które sami wyznaczyliśmy lub wolimy mieć raz święty spokój i pozwolić na więcej, już wpadamy w pułapkę. Rodzice chcą dobra dla swoich pociech, ale gdy nieprawidłowo postrzegają jego potrzeby, wówczas mogą być kłopoty. Nie stawianie granic i spełnianie wszystkich materialnych potrzeb i zachcianek dziecka, często jest podyktowane tym, że rodzice wychowali się w czasach, gdy półki sklepowe były puste, trzeba było stać w długich kolejkach: „za chlebem” lub panowało bezrobocie, płace były niskie i na niewiele można było sobie pozwolić. Nie możemy jednak wychodzić z założenia, że skoro teraz wszystko jest dostępne, to dziecko musi to mieć. Ono nawet nie ma kiedy pomarzyć o czymś fajnym, bo często zanim pomyśli, to już to ma. Przez to pozbawiamy naszą pociechę również możliwości nauczenia się oszczędzania i zapracowania na ulubioną zabawkę, klocki, telefon. Każdy rodzic musi umieć odmawiać dla dobra syna/córki. Nie jest łatwo wychowywać, i pamiętać jeszcze by oddzielać emocje dziecka od jego zachowania. Psycholog radzi, by nie karać za emocje, ale próbować je zrozumieć i pomóc zrozumieć je dziecku. Może z czasem i ono nauczy się panować nad nimi i swoim zachowaniem, swoimi reakcjami. Wymaga to niezwykle wiele cierpliwości, ale warto odwrócić proces. Gdy ten terrorysta już jest w naszym domu, dobrze byłoby, aby rodzice przestali utwierdzać dziecko w tym, że wszystko może. Zaczęli pracować nad relacjami na nowo. Sami lub z pomocą psychologa. Trudne, męczące, ale do zrobienia. Życzymy, by dziecko terrorysta zmieniło się w osobę umiejącą współpracować i wykonującą swoje obowiązki. Powodzenia.

2 myśli w temacie “Dlaczego moje dziecko zachowuje się jak terrorysta?

  1. Bardzo ważny tekst. Jeśli nasze dziecko zachowuje się w niepokojący sposób, psycholog powinien być pierwszą rzeczą, która wpadnie nam do głowy. W takich miastach jak Poznań ciężko jest znaleźć odpowiedniego specjalistę (wiem coś o tym), jednak warto szukać, aby znaleźć kogoś odpowiedniego. A bloga będę czytał częściej, wydaje się bardzo pomocny!
    Osobiście polecam: http://www.weronikalatusek.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s