Dlaczego często ojciec nie płaci alimentów na swoje dzieci?

family-3090056_1280

Co jakiś czas słyszy się skargi matek, że po rozwodzie ojciec nie płaci alimentów na dziecko. A przecież mówi się, że bycie rodzicem to powołanie, a dla niektórych osób to często misja życiowa. Zatem czemu w Polsce (również w innych krajach), jest tak wielu ojców, którzy odchodząc od swoich rodzin nie płacą dzieciom alimentów? Przecież z tego powodu ogromne koszty ponosi całe społeczeństwo. Wypłacane są zasiłki, trzeba opłacić pracę urzędników opieki społecznej, kuratorów, komorników, prokuratury, policji a czasami opiekunów w rodzinach zastępczych czy domach dziecka, bo zdarza się, że złe warunki bytowe dziecka są przyczyną umieszczenia go w placówce. Z zagadnieniem tym stykają się w również prawnicy, ale też politycy, którzy próbując sobie z nim poradzić tworzą akty prawne czy budżety, w których muszą uwzględniać fundusze na ten cel. Podobnie psycholodzy w swojej pracy często stykają się ofiarami tego zjawiska i próbują zminimalizować jego skutki. Od dawna zastanawiają się skąd się ono bierze i jak jemu przeciwdziałać. W sukurs idą im nauki społeczne, a w tym wiedza o kulturze. Obecnie następują bardzo istotne i szybkie zmiany w stylu naszego życia, co niesie ze sobą zyski, ale też koszty. Być może trudności w ściąganiu alimentów są tym kosztem.

Chcemy by jednostka miała coraz większą swobodę i możliwość samostanowienia. Niestety ta swoboda może być odpowiedzialna za masowość zjawiska braku wywiązywania się z obowiązków alimentacyjnych. Prawo o konieczności zaspokajania potrzeb swojej rodziny było usankcjonowane dawno temu i większość osób się do niego stosowała. Wynikało ono z funkcji jakie pełniło małżeństwo i praw osób, które w ten związek wstępowały. Alimenty były i są częścią tego projektu.

To, że ojciec nie płaci alimentów na swoje dzieci, to dziś prawdziwa epidemia. Często pytamy, dlaczego tak się dzieje? Czy ojciec, nie czuje się ojcem? Niestety w niektórych przypadkach może tak być. Macierzyństwo jest pewnikiem, zaś ojcostwo nie. Kobieta i mężczyzna zupełnie odmiennie przeżywają czas oczekiwania na dziecko i jego narodziny. Matka od samego początku jest związana z maluchem fizycznie i psychicznie. Ojciec musi się tego nauczyć. Macierzyństwo czuje każdy ssak. Ojcostwo – nie. Aby uznać się za ojca, mężczyzna musi o wiele bardziej to przemyśleć i zaakceptować niż kobieta. W razie gdyby go intuicja zawiodła, społeczeństwo stworzyło pewnego rodzaju zabezpieczenia tj.: małżeństwo, dziedziczenie, przyjmowanie nazwiska ojca, a także zasady moralne (w tym wykluczenie swobody seksualnej). Ułatwiało to mężczyznom poczucie się ojcem. Bo gdy mężczyzna czuł się mężem, łatwiej było mu zaakceptować się w roli ojca. Był bowiem przez małżeństwo szczególnie związany z kobietą – matką.

Patrząc na te mechanizmy widzimy, że ojcostwo to twór kultury. Jak się okazało, w tym przypadku sama biologia nie wystarczy. W większości ojcowie po urodzeniu dziecka mają dobre chęci, czują się dumni i starają się zacieśnić wspólnotę z wybraną kobietą. Jest wielu mężczyzn, którzy po rozwodzie, robią wszystko, by wesprzeć swoje dzieci. By na ile można zrekompensować im krzywdę, jaką one z tego powodu ponoszą. Jest też niestety wielu, którzy zachowują się instynktownie. Nie czując więzi z matką dzieci, przestają się o nie troszczyć. Część ojców potrafi radzić sobie w tej sytuacji również bez małżeństwa. Przywiązują się do dziecka i kochają je i to nawet wtedy, jeśli nie są biologicznym ojcem.

Przez wieki wiele rytuałów wiązało mężczyznę z dzieckiem, ale zawsze poprzez jego relację z kobietą. Dlatego gdy rezygnujemy z tych rytuałów, możemy mieć problem, by zachować korzyści, które z nich płynęły.  Zlikwidowanie mechanizmów kulturowych bez poniesienia kosztów jest niemożliwe. Współczesność chce wolności od małżeństwa, ale chce jednocześnie zachować korzyści z niego. I nie rozumie dlaczego jej to nie wychodzi. Obecnie mają miejsce rozwody i zawiązują się związki partnerskie. W efekcie znikają stare rytuały, a pozostaje chęć czerpania przywilejów, jakie dawały. Związki mogą przybierać różną formę. Poza małżeństwem możemy mieć związki nieformalne lub częściowo sformalizowane. W każdym tym rodzaju związku, lub nawet bez niego, mogą pojawić się dzieci. Oczekiwanie, że wszystkie będą w tym samym stopniu zaspokajać potrzeby i prawa dzieci okazuje się mrzonką. Jak widać dążenie do wolności, a potrzeby dzieci (jak i małżonków) nie idą z parze. Obecnie wobec małżeństwa oczekuje się zaspokojenia emocjonalnego i przywiązania partnerów, a historycznie służyło ono do czego innego. Epidemia niepłacenia alimentów to zatem cena jaką płacimy za odejście od systemu kulturowego, który sprawdzał się najlepiej. Tęsknimy za korzyściami z małżeństwa, jednak nie chcemy płacić za nie ceny (utraty wolności). Chcemy, by ojcowie, nie będący mężami, dalej funkcjonowali tak jak kiedyś – czyli płacili, wychowywali, angażowali się itd. Obecnie mężczyzna mający potomstwo, po rozstaniu z matką dzieci często pragnie podkreślić swoją niezależność. Być może odreagowuje różne zranienia z byłego związku. Niestety okazuje się, że im bardziej tradycyjne są przekonania rodzin byłych małżonków i nich samych, tym większa okazuje się motywacja, żeby po rozwodzie drugą stronę oczerniać i toczyć z nią wojnę. Ponieważ uważamy, że partnerzy nie powinni się rozstać, to gdy to nastąpiło, nie mogło się stać z błahego powodu. Ta druga strona musi być temu winna, bo robiła coś strasznego. Sprawa rozwodowa czy alimentacyjna świetnie się do tego udowadniania nadaje. A gdy sąd nakaże płacić na dzieci, to łatwo poczuć się niesprawiedliwie traktowanym, oszukanym, represjonowanym i bronić przed tym z całych sił. Okazuje się, że jeżeli zanikają zwyczaje kulturowe, to wraz z nim odpowiedzialność ojców. Część mężczyzn, być może, chce trzymać się z dala od matki, a co za tym idzie, też od dziecka. Byłym małżonkom zdarza się rozwiązywać ten konflikt inaczej. Obrazem tego są wojny o dziecko. Często służą one do udowodnienia przed sądem swoich racji i pokonaniu „wroga” jakim jest była partnerka lub zadręczaniu jej, by cierpiała tak jak my (czasami bez końca). Wystarczy poczytać fora dla ojców, by doświadczyć tego, jak jest źle. Rady by: omijać prawo, oszukiwać, chować majątek, utrudniać życie wypełniają je bez końca. Widać duże poczucie niesprawiedliwości, żalu, gdy się płaci na dzieci. Nadmierne sprawdzanie czy pieniądze idą na ten cel co powinny. Wściekłość, gdy była partnerka ma nowe ubrania czy makijaż albo po prostu o siebie dba, czy dobrze sobie radzi. Ma się wrażenie, że powinna chodzić w worku pokutnym i posypywać głowę popiołem. Każda trudność dziecka nie skłania do pomocy jemu, tylko staje się świetnym argumentem do dręczenia byłej. Być może mężczyzna chce czuć, że to on ma ostatnie słowo. Chce wyjść z tej rozgrywki zwycięsko. Czuje się przegrany z powodu upadku związku, ale chce chociaż czuć, że na polu finansów to on rządzi. Dlatego często zupełnie nie chodzi o pieniądze. Jeden ze znanych mi ojców, który nie interesował się dziećmi, nie płacił na nie i nie uczestniczył w ich wychowaniu i edukacji, gdy został odszukany przez szkolnego wychowawcę swojego syna i poproszony o wsparcie, bowiem syn sprawiał problemy wychowawcze (mimo starań matki) odmówił. Odpowiedział, że on się z dzieckiem nie kontaktuje, więc to co się dzieje, nie może być z nim związane, że to jest wina matki. Gdy nauczyciel zapytał – czy nie sądzi, że ten brak troski i opieki mógł się przyczynić do takich reakcji dziecka?- z rozbrajającą szczerością stwierdził, że na pewno nie.

Na koniec tych rozważań warto postawić sobie pytanie – co musi się zdarzyć, żeby mężczyzna po rozwodzie był ojcem na sto procent? Mam nadzieję, że w obecnej sytuacji jako społeczeństwo stworzymy nowe rytuały, które spowodują, że ojcowie będą opiekować się dziećmi po rozwodzie i coraz rzadziej będzie się zdarzać, iż ojciec nie płaci alimentów na ich wychowanie.

Agnieszka Idźkowska-Guz

psycholog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s