Zasada przyjemności-bólu

Termin ten często spotykany w jego skróconej postaci, jako zasadę przyjemności. Odnosi się ona do hipotetycznej, wczesnej i prymitywnej funkcji id, które dąży do zaspokojenia każdej potrzeby albo środkami bezpośrednimi albo przez halucynacje i fantazjowanie – z czego wynika, że na tym etapie rozwoju dziecka nie można rozróżnić fantazji od rzeczywistości.

Jednak że skupianie się na aspekcie „przyjemności” jest nieco mylące, ponieważ – w miarę rozwoju klasycznej psychoanalizy – operacje, które wchodzą w tym wypadku w grę, byłyby postrzegane nie tylko jako pragnienia przyjemności, ale również jako skoordynowane usiłowania zaspokojenia i jednocześnie wycofania się lub unikania nierównoważonego napięcia oraz nadmiernego odczuwania bólu i/lib przykrości.

Zgodnie z typowym modelem Freuda prymitywne operacje poszukiwania przyjemności i unikania bólu są stopniowo modyfikowane przez:
– zasadę rzeczywistości (w miarę rozwoju funkcji ego). Dziecko potrafi już zastępować wyobrażenie spełniane marzeń stosowniejszym zachowaniem przystosowawczym, nastawionym na rzeczywistość. Należy również zauważyć, że ból w tej zasadzie różni się znaczeniem od bólu w zasadzie bólu gdzie zakładane jest dążenie do bólu, nie zaś jego unikanie. Należy jeszcze zauważyć, że używa się także terminu zasada przejmności-nieprzyjemności
-ból, aby poznać powody, dla których ból i przykrość często stosuje się wymiennie w psychoanalizie.

Jak oceniasz zachowanie innych osób?

Zazwyczaj wydaje się nam że większość ludzi myśli i zachowuje się w konkretnych sytuacjach tak jak my. Kiedy jest inaczej, odczuwamy wielkie zdziwienie i rozczarowanie wobec zachowania ludzi wokół nas. Dlaczego tak się dzieje? Zastanawialiście się jakie błędy w ocenie zachowań innych i swoich popełniacie? Czy istnieje możliwość zminimalizowania popełnianych błędów a co za tym idzie mniejszej ilości rozczarowań wobec zachowań naszych znajomych?

Polecamy do przeczytania artykuł, który właśnie opisuje takie sytuacje. Myślę, że może być pomocny 🙂

http://www.linia-zdrowia.pl/czytelnia/266-jaki-b%C5%82%C4%99dy-pop%C5%82eniasz-oceniaj%C4%85c-siebie-i-innych-ludzi.html

Czy zastanawialiście się kiedyś jakie jest neuronalne podłoże empatii i moralnego rozumowania?

Badania wielokrotnie wykazały, iż podczas oglądania ludzi doświadczających bólu, w mózgu obserwatora aktywowane zostają te same obszary, które są odpowiedzialne za przetwarzanie własnego doświadczenia bólowego.

Można wśród nich wymienić wyspę, korę czuciowo-ruchową, przednią korę środkowej części zakrętu obręczy (anterior midcingulate cortex), istotę szarą okołowodociągową oraz dodatkową korę ruchową.

Taka podstawowa umiejętność rezonowania z czyimś stanem emocjonalnym stanowi dobrą afektywną i motywacyjną bazę do moralnego rozwoju.

Wiemy jednak, że empatia zawiera również poznawczy komponent, ponieważ polega zarówno na dzieleniu, jak i zrozumieniu emocjonalnego stanu innych osób w odniesieniu do samego siebie.

Założenie to zostało potwierdzone w badaniu Decety, Michalskiej i Akitsuki (2008), podczas którego u dzieci oglądających krótkie filmiki, w których ból był zadawany przez inną osobę, dodatkowo angażowane były rejony odpowiedzialne za reprezentację społecznych interakcji i moralnego zachowania (skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe, środkowa kora przedczołowa, przyśrodkowa kora nadoczodołowa, jądro migdałowate) oraz zwiększona została siła połączenia tych obszarów z czołowo-ciemienową siecią uwagową.

Kto z was wierzy w horoskopy?

Jeden z amerykańskich psychologów Bertram Forer ułożył horoskopy dla swoich studentów na podstawie ich dat urodzin.

Trafność przepowiedni w skali od 1 do 5 ocenili średnio na 4,26, z czego wynikało, że większość studentów uważało swojego profesora za dobrego astrologa.

Aż trudno uwierzyć, że badani dostali identyczne horoskopy. Brak konkretów, zapowiedzi pozytywnych zdarzeń, przewaga pochlebstw nad krytyką powodowały, że każdy czytający horoskop mógł go odnieść do siebie. Wielokrotnie powtarzano eksperyment i zawsze otrzymywano wynik, który przekraczał 4,2.